Masz pytania? Zadzwoń! +48 797 897 895

Masz pytania? Zadzwoń!

Lighthief

Chiny ukończyły największą farmę słoneczną na świecie na Wyżynie Tybetańskiej

Państwo Środka właśnie zakończyło budowę projektu, który przemówi wszystkim do wyobraźni. Największa farma słoneczna na świecie powstała na Wyżynie Tybetańskiej w prowincji Qinghai. To przedsięwzięcie swoją skalą przyprawia o zawrót głowy. Ponadto, впливає nawet na najbardziej doświadczonych inżynierów branży OZE. Kompleks Talatan Solar Park rozciąga się na powierzchni 610 kilometrów kwadratowych. W związku z tym odpowiada niemal rozmiarowi Chicago czy Singapuru.

Spis treści

  1. Gigantyczna skala projektu Talatan Solar Park
  2. Dlaczego akurat Wyżyna Tybetańska?
  3. Parametry techniczne największej farmy słonecznej świata
  4. Rekordowe tempo budowy i zaawansowanie technologiczne
  5. Wyzwania transmisji energii na odległość tysięcy kilometrów
  6. Ekologiczny paradoks – owce, trawa i panele fotowoltaiczne
  7. Chińska dominacja w fotowoltaice – liczby nie kłamią
  8. Konsekwencje dla globalnego rynku energii

Gigantyczna skala projektu Talatan Solar Park

Największa farma słoneczna na świecie to nie tylko superlatywy. Przede wszystkim są to konkretne liczby. Co więcej, zapierają one dech w piersiach. Kompleks Talatan położony w prefekturze Hainan prowincji Qinghai osiągnął moc zainstalowaną 16,9 GW. W rezultacie wystarcza to do zasilenia około 5 milionów gospodarstw domowych. W praktyce oznacza to możliwość dostarczenia energii dla miasta wielkości całej aglomeracji warszawskiej.

Na obszarze porównywalnym z wielkością Chicago zainstalowano ponad 7 milionów paneli fotowoltaicznych. Jednocześnie projekt jest już w dwóch trzecich ukończony. Aktywnie dostarcza energię do chińskiej sieci elektroenergetycznej. Co więcej, plany zakładają dalszą rozbudowę. Docelowo farma ma rozrosnąć się do powierzchni dziesięciokrotnie większej niż Manhattan.

Skala tego przedsięwzięcia pokazuje podejście Chin do transformacji energetycznej. Ponadto, nie jest to symboliczny gest ani pilotażowy projekt. To pełnoskalowa, przemysłowa produkcja czystej energii. W konsekwencji ma realny wpływ na redukcję emisji CO₂ w najbardziej zaludnionym kraju świata.

Dlaczego akurat Wyżyna Tybetańska?

Wybór lokalizacji największej farmy słonecznej na świecie nie był przypadkowy. Wyżyna Tybetańska oferuje idealne warunki dla technologii fotowoltaicznej. Mimo swojego surowego charakteru stanowi doskonałe miejsce. Na wysokości przekraczającej 4000 metrów nad poziomem morza natężenie promieniowania słonecznego jest znacznie wyższe niż na nizinach. W rezultacie rzadka atmosfera filtruje mniej światła. To z kolei przekłada się na lepszą wydajność paneli.

W rejonie tym latem dostępne jest nawet 14 godzin intensywnego nasłonecznienia dziennie. Dodatkowo, chłodne temperatury wysokogórskie sprzyjają efektywności paneli. Moduły fotowoltaiczne działają wydajniej w niższych temperaturach. Jest to paradoks w kontekście słonecznego charakteru instalacji.

Region Qinghai to w dużej mierze wysokogórska pustynia. Tereny są płaskie. Są praktycznie bezużyteczne dla rolnictwa tradycyjnego. W związku z tym minimalizuje to konflikty związane z użytkowaniem gruntów. W gęściej zaludnionych regionach stanowią one główną barierę dla rozwoju farm fotowoltaicznych. Jak wyjaśnia Wang Anwei, szef lokalnej administracji energetycznej: „Na górnym poziomie przedsiębiorstwa generują energię elektryczną. Na dolnym – pod panelami – rośnie trawa. Pomiędzy nimi mieszkańcy mogą wypasać owce”.

Warto dodać, że Chiny nie są pionierem energetyki wysokogórskiej. Szwajcaria eksperymentowała z małymi instalacjami na wysokości prawie 1800 metrów. Jednakże ich moc ledwo przekraczała 0,5 MW. Pierwsza farma fotowoltaiczna na świecie na wyspie Pellworm w Niemczech z 1983 roku miała zaledwie 300 kW mocy. W porównaniu z tym skala projektu tybetańskiego jest nieporównywalna.

największa farma słoneczna na świecie
Farma fotowoltaiczna na wyspie Pellworm. Fot. Fraunhofer IOSB

Parametry techniczne największej farmy słonecznej świata

Największa farma słoneczna na świecie to nie tylko panele rozłożone na ogromnym obszarze. To zaawansowany system energetyczny. Ponadto łączy różne technologie OZE. Obok fotowoltaiki o mocy 16,9 GW, w bezpośrednim sąsiedztwie funkcjonują również inne źródła:

  • 4,7 GW energii wiatrowej – turbiny wiatrowe wykorzystują nocne i dzienne bryzy charakterystyczne dla płaskowyżu
  • 7,38 GW energii wodnej – elektrownie wodne rozmieszczone wzdłuż rzek spływających z krawędzi płaskowyżu
  • Systemy magazynowania energii umożliwiające bilansowanie produkcji

Ten hybrydowy model jest kluczem do sukcesu projektu. Podczas gdy panele fotowoltaiczne produkują energię w ciągu dnia, turbiny wiatrowe przejmują pałeczkę w nocy. Z kolei elektrownie wodne działają jako stabilizator całego systemu. W rezultacie kompensują wahania w produkcji energii odnawialnej.

Interesujące jest również zastosowanie technologii bifacjalnych paneli fotowoltaicznych. Są one w stanie zwiększyć wydajność nawet o 20%. W jaki sposób? Dzięki wykorzystaniu światła odbitego od podłoża. Na wysokości ponad 5000 metrów śnieg pokrywa grunt przez znaczną część roku. W konsekwencji ta właściwość nabiera szczególnego znaczenia.

Warto wspomnieć o jeszcze jednym rekordzie. W grudniu 2024 roku w regionie Shannan uruchomiono instalację na wysokości 5228 metrów nad poziomem morza. To czyni ją najwyżej położoną elektrownią słoneczną świata. System ten o mocy 100 MW wyposażony jest w magazyn energii o pojemności 20 MW/80 MWh. W rezultacie zapewnia ciągłość dostaw przez 4 godziny po zachodzie słońca.

Według raportu International Renewable Energy Agency, technologia fotowoltaiczna stała się o 41% tańsza w ciągu ostatnich lat, co umożliwia realizację tak gigantycznych projektów.

Rekordowe tempo budowy i zaawansowanie technologiczne

Tempo realizacji największej farmy słonecznej na świecie zasługuje na osobne omówienie. Chińskie przedsiębiorstwa energetyczne wykazały się nie tylko ambicją. Jednocześnie pokazały niezwykłą wydajność w realizacji projektu. Drugą fazę instalacji Caipeng Solar-Storage Power Station ukończono w zaledwie 155 dni. Co więcej, było to 42 dni przed planowanym terminem.

Jak to osiągnięto? Kluczem był system prefabrykacji i montażu na miejscu. Konstrukcje wsporcze dostarczano w postaci gotowych elementów. Następnie składano je bezpośrednio na terenie budowy. PowerChina, główny wykonawca projektu, zastosował także linie montażowe działające bezpośrednio w terenie. W związku z tym znacząco przyspieszył instalację 170 000 paneli fotowoltaicznych w ramach jednej tylko fazy.

Ten industrialny poziom wykonawstwa to coś nowego w sektorze OZE. Dla porównania, inwestycje w farmy fotowoltaiczne w Polsce trwają znacznie dłużej. Wynika to głównie z procedur administracyjnych. Ponadto wpływa na to mniejsza skala pojedynczych projektów.

Chińczycy nie poprzestają jednak na samej fotowoltaice. W ramach szerszego planu energetycznego rozwijają także projekt „Wielkiego Muru Słonecznego”. To pas instalacji fotowoltaicznych o długości 400 kilometrów. Dodatkowo ma szerokość 5 kilometrów. Realizowany jest w pustynnych regionach Mongolii Wewnętrznej. Docelowo ma to być kolejny system o mocy 100 GW.

NASA Earth Observatory dokumentuje za pomocą zdjęć satelitarnych skalę transformacji chińskich pustyń w gigantyczne farmy fotowoltaiczne.

Wyzwania transmisji energii na odległość tysięcy kilometrów

Budowa największej farmy słonecznej na świecie to jedno. Jednakże dostarczenie wyprodukowanej energii do miejsc gdzie jest faktycznie potrzebna to zupełnie inne wyzwanie. Wyżyna Tybetańska leży ponad 2000 kilometrów od głównych ośrodków przemysłowych Chin. Chodzi o prowincje takie jak Jiangsu, Zhejiang czy Guangdong. Tam znajdują się huty stali, cementownie i fabryki. Produkują wszystko od elektroniki po pojazdy elektryczne.

Rozwiązaniem są linie przesyłowe wysokiego napięcia stałego (HVDC). Chiny od lat są pionierem tej technologii. Niemniej przesył energii na tak ogromne odległości generuje nieuniknione straty. Każdy dodatkowy kilometr linii przesyłowej to dodatkowe wyzwania. Dotyczą one zarówno aspektów technicznych jak i kosztowych.

Obecnie działa już jedna linia HVDC łącząca Qinghai z prowincją Henan. W planach są dwie kolejne. W tym jedna prowadząca aż do Guangdongu na południowo-wschodnim krańcu kraju. To techniczne majstersztyki. Równocześnie są również wyzwaniami politycznymi. Trasy przebiegają przez wiele prowincji. W rezultacie każda negocjacja z lokalnymi władzami to odrębny proces.

Problem w tym, że infrastruktura przesyłowa nie nadąża za tempem budowy farm OZE. Wiele instalacji fotowoltaicznych i wiatrowych w zachodnich Chinach pracuje poniżej swojej nominalnej mocy. Dzieje się tak właśnie dlatego, że nie ma sposobu by efektywnie przekazać wyprodukowaną energię na wschód.

Zhang Jinming, wicegubernator prowincji Qinghai, otwarcie przyznaje problem. „Rozmieszczenie zasobów zielonej energii jest doskonale niedopasowane do obecnego przemysłowego rozmieszczenia naszego kraju”. To brutalna prawda o ograniczeniach największej farmy słonecznej świata.

Ekologiczny paradoks – owce, trawa i panele fotowoltaiczne

Jednym z najbardziej zaskakujących aspektów największej farmy słonecznej na świecie jest jej nieoczekiwanie pozytywny wpływ na lokalną przyrodę. W regionie który wcześniej był jałową pustynią z ruchomymi wydmami panele fotowoltaiczne stworzyły zupełnie nowe warunki ekologiczne.

Moduły PV działają jako bariery wiatrochronne. W rezultacie spowalniają piaskowe burze. Jednocześnie redukują erozję wietrzną. Co więcej, ich cień spowalnia parowanie wody z gruntu. To z kolei umożliwiło kolonizację terenu przez roślinność. Pod konstrukcjami zaczęła rosnąć trawa. Pojawiły się także inne rośliny charakterystyczne dla wysokogórskich step.

To otworzyło drogę do unikalnego modelu gospodarki agrofotowoltaicznej. Lokalni mieszkańcy wypuszczają swoje stada owiec. Zwierzęta te pasą się pomiędzy rzędami paneli. Ochrzczone zostały mianem „owiec fotowoltaicznych”. Nie dość że przynoszą dodatkowy dochód pasterzom, to jeszcze naturalnie utrzymują roślinność pod panelami w ryzach. W konsekwencji eliminują konieczność koszenia lub stosowania herbicydów.

To rozwiązanie jest niemal idealne. Działa zarówno z perspektywy ekologicznej jak i ekonomicznej. Jak pokazują nasze doświadczenia z mycia farm fotowoltaicznych, utrzymanie czystości instalacji to kluczowy element serwisu. Na Wyżynie Tybetańskiej problem ten jest mniejszy. Wynika to z niskiego poziomu zanieczyszczeń powietrza. Ponadto regularny wypas owiec dodatkowo minimalizuje gromadzenie się pyłu i biofilmów.

Paradoksalnie, największa farma słoneczna na świecie przekształciła bezużyteczne tereny pustynne. Stały się bardziej zieloną i produktywną przestrzenią. To odpowiedź dla tych którzy krytykują projekty OZE za ich rzekomo destrukcyjny wpływ na środowisko.

Chińska dominacja w fotowoltaice – liczby nie kłamią

Największa farma słoneczna na świecie to tylko fragment chińskiej rewolucji fotowoltaicznej. W pierwszym półroczu 2025 roku Państwo Środka zainstalowało 212 GW nowych mocy słonecznych. Dla perspektywy warto to porównać. To więcej niż całkowita moc fotowoltaiczna USA. Ta na koniec 2024 roku wynosiła 178 GW.

Chiny kontrolują obecnie 51% globalnej mocy zainstalowanej fotowoltaiki. Wynosi ona 386,9 GW. Drugie miejsce zajmują Stany Zjednoczone z zaledwie 79,4 GW (11%). Z kolei trzecie Indie z 53,1 GW (7%). Ta przepaść nie tylko się nie zmniejsza. Wręcz przeciwnie, rośnie z każdym kwartałem.

Najbardziej znaczący jest jednak inny fakt. W pierwszym półroczu 2025 roku emisje CO₂ w Chinach spadły o 1% rok do roku. To może wydawać się niewielkim spadkiem. Jednakże dla kraju będącego największym emitentem gazów cieplarnianych na świecie to historyczny moment. Jak zauważa Lauri Myllyvirta, autor raportu Center for Research on Energy and Clean Air: „To oznacza, że szczyt emisji w Chinach nastąpił znacznie wcześniej niż zakładano w rządowych planach. Przewidywały one ten moment przed 2030 rokiem”.

Co więcej, po raz pierwszy w historii energia odnawialna wyprodukowała więcej energii elektrycznej niż węgiel w Chinach. Fotowoltaika wyprzedziła już energię wodną. Jest na drodze do przegonienia energii wiatrowej jako największe źródło czystej energii w kraju.

Li Shuo, dyrektor China Climate Hub w Asia Society Policy Institute, określa to jako „moment globalnego znaczenia”. Oferuje on rzadki promyk nadziei w skądinąd ponurej sytuacji klimatycznej.

Warto porównać te liczby z sytuacją w Polsce. Jak pokazujemy w naszym artykule o najstarszych instalacjach fotowoltaicznych w Polsce, jeszcze dekadę temu byliśmy na początku drogi rozwoju OZE. Dziś mamy zainstalowane ponad 22 GW mocy fotowoltaicznej. Jest to imponujący wynik jak na nasze warunki. Niemniej to zaledwie ułamek tego co Chiny dodają w ciągu jednego kwartału.

Konsekwencje dla globalnego rynku energii

Największa farma słoneczna na świecie to nie tylko lokalny projekt energetyczny. To element szerszej strategii geopolitycznej. Chiny wykorzystują swoją dominację w technologiach OZE jako narzędzie dyplomacji klimatycznej. Podczas gdy USA zmagają się z polaryzacją polityczną w kwestiach energetycznych, Unia Europejska ugrzęzła w biurokracji. Tymczasem Pekin może wskazywać na konkretne gigawaty. Stanowią one dowód jego zaangażowania w walkę ze zmianami klimatu.

Efekt uboczny tej rewolucji również nie jest do przecenienia. Chińskie firmy fotowoltaiczne wspierane przez państwo mają dostęp do taniego kapitału. W rezultacie zalewają globalne rynki panelami po cenach z którymi zachodnie firmy nie są w stanie konkurować. To prowadzi do napięć handlowych. Unia Europejska i USA wprowadzają cła antydumpingowe. Równocześnie korzystają z chińskich paneli. Nie mają bowiem realnej alternatywy w podobnej skali.

Technologiczne zaawansowanie największej farmy słonecznej na świecie pokazuje również ważną rzecz. Chiny nie są już tylko „tanią fabryką świata”. Są liderem innowacji w sektorze OZE. Bifacjalne panele, zaawansowane systemy HVDC, integracja różnych źródeł odnawialnych. To wszystko obszary w których chińskie firmy dyktują standardy.

Dla europejskich i amerykańskich operatorów farm fotowoltaicznych oznacza to jedno. Muszą nadążyć lub zostaną w tyle. Projekty takie jak Talatan Solar Park redefiniują to co uważamy za możliwe w energetyce słonecznej. Skala którą Chiny osiągają nie jest tylko kwestią ambicji. To rezultat systemowego wsparcia państwa. Ponadto długoterminowego planowania. Oraz przemysłowego podejścia do transformacji energetycznej.

W kontekście recyklingu paneli fotowoltaicznych warto też zadać pytanie. Co stanie się z milionami modułów PV z Wyżyny Tybetańskiej za 20-25 lat? Osiągną wtedy koniec swojego życia. To będzie kolejne gigantyczne wyzwanie. Być może zmusi branżę do przemyślenia modeli gospodarki obiegu zamkniętego. Na niespotykaną dotąd skalę.

+48 797 897 895